luna blog

Twój nowy blog

2 lata zleciało a tu takie zmiany.
Szablon czysty, przejrzysty, funkcjonalny a moje linki w… kosmosie (czyż w tej sterylności wypada jeszcze mówić kurwa czy już nie wypada?)
Tych co znałam lub znać chciałam już tu nie ma zapewne a w zakładce obok mam pełno komentarzy od czapy. Idę o zakład że połowa chce mi sprzedać viagrę a druga namówić na wegetarianizm.
Pora zgasić światło i się pożegnać chociaż już nie ma z kim.
Więc napiszę tylko zamknięte do odwołania

Zmiany w pogłowiu zwierzyny domowej.
Na smutno.
Liczyłam na naście lat razem a tu tylko rok niecały.
Mam tylko nadzieję że wszystko odbyło się szybko.
Pozostała zwierzyna wyraźnie tęskni co tylko powiększa moje rozpieprzenie.

Obawiam się że złapałam wkurwicę totalną, to tak oprócz lekkiego przeziębienia.
Przeziębienie mi przejdzie co do wkurwicy to nie wiem bo wygląda mi na nieuleczalną.
Możliwe również że śmiertelną chociaż niekoniecznie dla chorego.
I okres mi się spóźnia już z tydzień, gdyby mi się tak przypadkiem objawiała ciąża to nie ma mowy żeby osobisty to przetrwał. Ha! miesiąca by nie przetrzymał.
Bycie prezesową cudnie mi szkodzi na głowę i lwia część moich wypowiedzi oscyluje wokół tematu co prezes zrobić powinien i co „ja na jego miejscu…” i „dlaczego jeszcze nie….”.
Muszę mówić że ciągły wkurw nie pomaga w przedstawianiu osobistemu swoich racji?

Rozwiedzie się ze mną jak nic. I nawet najlepszym seksem się nie wybronię

zostawszy podwójną prezesową powinno się (powinnwszy) spojrzeć na świat zgoła inanczey.
myślę… patrzę…. kątempluję
no nie będę miała obiadu na czas albo (o zgrozo) zupełnie nie będę miała obiadu.
Nie wiem jak moja krucha psychika to zniesie

Innych zmian niestety nie stwierdzono.

Nie mam pomysłu na nową notkę.
Może coś o krzyżach?
A może o krzyżakach?
Mię tam wszystko jedno

Oczywiście powrócę do pisania bloga (niczym na pięterko)
W krótkich acz błyskotliwych formach. Bo ludzie zarobione som i mi majo czasu.
I ja też nie mam a nawet jakbym miała to i tak  się nie przyznam bo to wstyd i patologia.
I dużo motywujacych poradników będę czytać i taka zajebiscie zmotywowana będę żeeee…
Już, już oczywiscie juz od jutra

… to znaczy patrzeć w tym samym kierunku

O BOŻE, a my mamy dwa oddzielne komputery i przestalismy oglądać razem telewizję…

muszę ratować tą miłość… może odtwarzacz DVD?

.

1 komentarz

Tralalala, życie obok zapierdala.
Ładny wierszyk? dużo energii mnie kosztowało wymyślenie.

Korzystam z urlopu i czas przecieka mi przez palce, marnuję go w ilościach hurtowych. Jak co roku mój budżet nie obejmuje wyjazdu.
Dużo bym dała za tydzień albo i pół nad jakąś wodą, jakąkolwiek, byle nie trującą.

Miałka jestem intelektualnie, jak się mocno skupię myślę wtedy pamparampam.

Ze spraw bierzących i nie, wykonały się kalkulacye na pogłowiu zwierząt domowych ubyło jeden przybyło dwa, i smutno i wesoło.
Torbacieję i libido mi zanika.
W zeszłym roku przynajmniej usiłowałam przy pomocy niewielkich środków finansowych i dużej dozy samozaparcia powstrzymać upływ czasu i jego ząb co mi ryja nadgryza. A w tym letnim sezonie nie pofatygowałam się nawet schudnąć.
Ach gdybymż mogła położyć na to lagę byłoby mi łatwiej, a tak to mi dysonans duszę rwie na kawałki. Bo mi się wizerunek obtłuszczonego babona z letko przechodzoą mordą, nienachlnie urodziwą nie zgadza, z niczym…

Całe szczęście mózgu używam niewyczynowo bo do czytania pudelka nie jest zanadto poczebny więc i nie zastanawiam sie nad powyższym zanadto.

Wypuścilim się z mężem w miasto, drugi raz a może trzeci w tym roku, przechulalim kasę za którą mogłabym kupić coś konstruktywnego, albo i za telefon zapłacić. Wieczór był miły a potem wkurwiła mnie jedna pizda… z WARSZAWY. A potem utraciłam władzę w nogach i głowie. Nawskutek przemoczenia powiedzny.
A mogło być tak miło

Najpierw się człowiek rodzi w bólach(co prawda nie swoich) a potem umiera (i tu już czasem pokusza się o bóle jak najbardziej własne). A potem kopią mu grób. Co nie jest dokładnie prawdzistom prawdom bo zdecydowana większość kopie sobie temy rencamy własnymy ten grób.
A ponieważ (wbrew temu co sądzą w piątkowy wieczór ci bardziej ubodzy w znajomych pieniądze i inwencję) życie nie jest płaskie bo by było nudno tylko takie bardziej hmm… kudłato-okrągło-kanciaste- przestrzennie rozwinięte czyli, to i wielość grobów sobie wykopujemy we wielu wymiarach.
To tyle tytułem wstępu i w ramach akcji „wspieramy ekwilibrystyczne metafory”.
Postanowiłam zrobić swój własny przęgląd cmentarny, takie katakumbialne top trendy, i wyszło mi że przy moim talencie to chociaż bym była kopała wykałaczką i tak uda mi się osiągnąć niemało.
Do ostatecznego finau przeszły grób finansowy i grób zawodowy. Przy czym przy kopaniu finansowego oszukiwałam trochę bo ja sobie tam trochę dziubałam łyżeczką do herbaty za to Osobisty przyjechał koparką i pierdolnoł taką dziurę że aż echo idzie. Dzięki jego wyrażnej pomocy [wzruszenie,łzy... ach i oczywiście dziękuję również wszystkim innym bez których nie byłoby mnie tutaj] grób jest już prawie gotowy zastanawiam się tylko czy będzie bardziej dwu- czy jednak jednoosobowy.

Za to zawodowy… ach, jam to nie chwaląc się… Przy czym oprócz narzędzi kopiących typu powszechnie spodziewanego (takich jak qalifikacje i inne takie) darłam go w tak zwanym freestajlu bo przy pomocy wykonywania swojej pracy tam gdzie akurat by sobie nie wszyszcy życzyli jej wykonywania.
Obecnie wykonuję ostatnie machnięcia ze świadomością że nichuja nie da rady tego przerwać bo jak się powiedziało A to jednak nie mówienie Be jest conajmniej nieeleganckie

 Bo czeba w życiu ustalić coś czego się czeba czymać a potem się tego czymać.

Tym to sposobem powiedziawszy co miałam powiedzieć a nie powiedziawszy mam nadzieję nic, do zobaczenia się z państwem.

/poszła się zastanowić nad załamaniem nerwowym/

Ostatecznie straciłam niestety to co sprawia że mnie się chciało pisać i innym to czytać.
W rezultacie mam tu posuchę intelektualną i notkobrak.
I rosnącą manię prześladowczą przez którą boję się podać choćby swój numer buta i cała jestem zesrana ze strachu że mnie tu ogary jakoweś wytropią dopadną i już nie blogowo ale jak najbardziej realnie na malutkie kawałeczki rozszarpią.
Dostaję palpitacji na myśl o tym że miałabym napisać o tym że miałam remont mimo że znam z dziesięć osób które też remont miały w tym samym okresie.

Inną sprawą jest że chuj kogo mój remont obchodzi i koło dupy wszystkim lata jako i mnie remonty cudze czynią.

Naprawdę interesujące sprawy: seksskandale, kochankowie, krew, pot, łzy i sperma mi się nie zdarzają albo zdarzają w nieodpowiednich kombinacjach.
Męża posiadam który jak twierdzi nie dość że kocha to jeszcze zupełnie nietoksycznie, do tego nie zdradza i zeby chociaż bił…a tu nic…(chociaż zadeklarował że dla sztuki jest gotów się poświęcić) Dzieci jako temat zastępczy i poniekąd niewyczerpanie źródło inspiracji równiez mnie nie dotyczą.

 Mogłabym pisać o rypaniu. W końcu żeby pisać o rypaniu nie trzeba podawać żadnych informacji o sobie…. no ale helloł… seks małżeński to jednak jest seks starych ludzi i nie ma dla gawiedzi nic w nim ekscytująceg choćby Osobisty chłostał mnie członkiem po twarzy przebrany za batmana.
Po wstępnych notkach typu będąc młodą mężatką w zasadzie mogłabym się położyć w trumience pod linijkę równiutko i wydać oststnie tchnienie.

Historie typu tego że odłamanego w pracy zęba na przedzie w akcie desperacji skleiłam sobie gumą do żucia wydają się względnie bezpieczne gdyż uczyniłam to w absolutnej tajemnicy ale z drugiej strony nie po to czyni sie coś w tajemnicy absolutnej żeby potem język o tym rozpuszczać.
Z drugiej strony malownicze historie o tym jak to się upiłam i zachowywałam skandalicznie a w drodze powrotniej pierdolnęłam taaakiego orła że klękajcie narody nie licują z moją godnością i pragnę je jak najszybciej wymazać z pamięci a nie zachowywać dla potomności.. Zresztą co jest zabawne niegrzeczne i frywolne w wieku lat 20 w okolicach 30 robi się nieco przyciężkie i żenujące tak jak coraz mniej urocze staja się stawiane przeze mnie piętrowo kurwy i chuje. (dodam jednak że orła owego pierdolłam w błoto czego mam nadzieję nikt nie widział bo może mi to zwichnąć życie i karierę gdyż orł wiązał się z oddawaniem moczu w miejscach poniekąd publicznych).
Bezpieczne wydaje się jedynie pisanie o braku pieniędzy i ogólnym bezsensie i maraźmie życiowym ale o tym mi się mysleć nawet nie chce a co dopiero pisać. Lekką odmianą jest wizja utraty pracy majacząca w perspektywie ale dajmy tej akurat wizji spokój.

Blog ten staje się niczym lenin niby wiecznie żywy ale jakoś jednak nieruchawy. Nie wiem jak to jest w przypadku lenina ale ja mam jeszcze chyba szanse na odmianę… zawsze w końcu mogę sobie zrobić dzieci…


  • RSS
  • RSS